Paradontoza a implanty

Hollywoodzki uśmiech jest marzeniem każdego z nas. Niestety natura w wielu przypadkach miała inne plany i nie obdarzyła nas idealnym uzębieniem. Z tego powodu często szukamy sposobów na zmianę tego stanu rzeczy, a z pomocą przychodzi nam nowoczesna stomatologia oferująca leczenie implantologiczne. Jest ono wybawieniem dla osób, które z różnych przyczyn pozbawione są zębów. Dobrze wykonane implanty przywracają pacjentowi piękny uśmiech przy jednoczesnym zachowaniu naturalnego wyglądu. Dzięki nim kształt szczęki i linia dziąseł pozostają niezmienione, co skutkuje zahamowaniem starzenia. Do tego implanty są funkcjonalne i niezwykle trwałe, co powoduje, że będą służyły przez całe lata. Czy jednak w każdej sytuacji ich wykonanie jest możliwe?

Odpowiedź na to pytanie wydaje się być twierdząca, trzeba jednak pamiętać o tym, że aby przystąpić do zabiegu, należy pozbyć się stanu zapalnego w jamie ustnej. Pierwszym krokiem jest więc zadbanie o higienę i profilaktykę. Jeśli zlekceważymy pierwsze objawy świadczące o problemach z zębami czy dziąsłami, możemy doprowadzić do stanu wymagającego leczenia. Z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku paradontozy. Jest to choroba przyzębia, rozpoczynająca się od stanu zapalnego dziąseł. Jeśli nie zostanie w porę wychwycona, doprowadza do odsłaniania się szyjek zębowych. Z czasem pojawiają się kieszonki, czyli zagłębienia między dziąsłem, a zębem. Tam właśnie gromadzą się bakterie. Stan zapalny obejmuje coraz głębiej położone tkanki.

Zanim zatem zdecydujemy się na implanty, musimy uporać się z występującym w jamie ustnej procesem zapalnym. Implanty nie są bowiem sposobem na pozbycie się choroby, a nieleczona będzie powracać. O powodzeniu implantacji będzie więc decydowała chęć pacjenta do wyleczenia paradontozy, przejawiająca się dużą higieną jamy ustnej, przestrzeganiem lekarskich zaleceń oraz regularnymi wizytami kontrolnymi.

Podsumowując, paradontoza nie wyklucza zastosowania implantów zębowych, zanim jednak przystąpi się do implantacji, należy usunąć stan zapalny.

Wróć do bloga